Restauratorka zamieni restauracje na pralnie i będzię sądzić się z miastem?
Na wprost wejścia do restauracji Pod Messalką na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie ma stanąć szklana wiata przystankowa. Przeciwko takiemu rozwiązaniu protestują architekci i najemca lokalu.
Urszula Gałecka, restauratorka prowadząca lokal od 17 lat na łamach Rzeczpospolitej zapowiada, że będzie się domagać od miasta odszkodowania. Twierdzi, że restauracja wymieniana jest w przewodniku Pascala, docenia się w niej kuchnię, klimat i kameralny ogródek. Obecnie ma mniej klientów - powodem jest przedłużający się remont ulicy. Na dodatek siedem metrów od wejścia do restauracji ma stanąć wiata przystankowa. Zdaniem Gałeckiej, pasażerowie oczekujący na autobus zasłonią gościom restauracji pomnik Kopernika i kościół św. Krzyża.
Tomasz Gamdzyk, szef miejskiego Wydziału Estetyki twierdzi, że wiata w tym miejscu nie będzie przeszkadzać klientom lokalu. Przekonuje że z autobusu ludzie wejdą prosto do ogródka, dzięki czemu klientów będzie więcej. Dodaje, że wiata nie zasłoni ani pomnika Kopernika, ani kościoła ponieważ jest przeszklona. Jej projekt został wybrany właśnie dlatego, że w małym stopniu ingeruje w przestrzeń ulicy. Władze miasta twierdzą również, że wiata od początku była w projekcie uwzględniana i zatwierdzona przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. Miała się jednak ona znaleźć w innym miejscu, bliżej bramy Uniwersytetu Warszawskiego. Wiatę trzeba było jednak przesunąć w stronę restauracji, bo tam, gdzie planowano ją postawić, natrafiono na podziemne uzbrojenie.
Twórcy projektu rewitalizacji Krakowskiego Przedmieścia Krzysztofowi Domaradzkiemu nie podobają się zaprojektowane wiaty. Jego zdaniem,
ich nowoczesna forma nie pasuje do historycznej przestrzeni Krakowskiego Przedmieścia. A tę przestrzeń należy traktować kompleksowo, ze wszystkimi szczegółami architektonicznymi. Zdaniem urbanisty Grzegorza Buczka, kłopoty z protestującymi mieszkańcami czy małą architekturą są efektem braku planów zagospodarowania. Przy ich ustalaniu należy dyskutować z kupcami i mieszkańcami, uzgadnić całościową wizję terenu, a więc także komunikację czy tzw. meble ulicy. W okolicy Krakowskiego Przedmieścia nie ma planu i podczas remontu ciągle wychodzą na jaw jakieś braki.
Pani Gałecka zapowiada, że jeśli miasto postawi wiatę, będzie zmuszona lokal przekwalifikować np. na pralnię. Zamierza jednak sądzić się z miastem, restauracja jest dorobkiem jej życia.