Na branży turystycznej odbiją się wszelkie kryzysy pojawiające się w gospodarce?
Tematyka:
branża turystyczna, Małopolska, spadek turystów zagranicznych, mocny złoty, obcokrajowcy, ruch turystyczny, Instytut Turystyki, Andrzej Hulewicz, Mazurkas Travel, Grażyna Leja, spadek przyjazdów do Polski, wysokie ceny paliw, Starwoog Hotels, Sheraton, kryzys w USA, podróże służbowem, Mikołajki, Zakopane
Polska turystyka - co się dzieje
Liczba gości z zagranicy wciąż spada. Obcokrajowcy bowiem zaczynają oszczędzać swoje pieniądze i rezygnować z wyjazdów. Dodatkowo mocny złoty sprawił, iż Polska nie jest już tanią destynacją turystyczną.
Jak wyjaśnia Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. turystyki, spadek ruchu turystycznego widoczny jest na całym świecie. Branża turystyczna jest zwykle pierwszą, na której odbijają się wszelkie kryzysy pojawiające się w gospodarce.
W tym roku, do stolicy Małopolski przyjechało 20 proc. mniej turystów, którzy nie zatrzymują się na noc w mieście. Hotele w Krakowie mają natomiast o ok. 5 - 6 proc. mniej zagranicznych gości niż rok temu.
Według danych Instytutu Turystyki w I półroczu 2008 r. do Polski przyjechało w sumie 6,3 mln zagranicznych turystów. A to o 10 proc. mniej niż przed rokiem. Jeżeli dynamika utrzyma się, a nic niestety nie zapowiada zmian, to w tym roku przyjedzie do Polski 13,5 mln turystów z innych państw (1,5 mln mniej niż w 2007 r.). Średnio taka osoba może u nas wydać 700 zł, co oznacza stratę ponad 1 mld zł.
Polska staje się też coraz droższa dla gości zza granicy. W 2007 r. na jednorazowy pobyt mogły wystarczyć 253 dol., w tym należy wydać ok. 350 dol. I najprawdopodobniej to jest właśnie główny powód spadku przyjazdów turystów.
Jak wyjaśnia Andrzej Hulewicz, wiceprezes biura Mazurkas Travel, które organizuje przyjazdy do Polski, w tym roku firma notuje ich spadek o 30 proc. w porównaniu do r. 2007. Złoty umacnia swoją pozycję, więc podróże do Polski są coraz droższe. Jednocześnie rosną ceny paliw, a tanie linie lotnicze likwidują połączenia z naszym krajem.
Grażyna Leja podkreśla natomiast, że trzeba dołożyć starań, aby spadek przyjazdów do Polski, choć jest nieunikniony, był jak najmniejszy. Warto postawić na promowanie kraju jako miejsca świetnego na konferencje. Polska jest mimo wszystko nowym krajem dla tego segmentu rynku.
Jak zaznacza Sławomir Wróblewski, sekretarz generalny Stowarzyszenia Konferencje i Kongresy w Polsce, duże konferencje odbywają się w sposób cykliczny, są ponadto planowane z wieloletnim wyprzedzeniem, więc nawet w dobie kryzysu ich liczba znacząco nie może spaść. Jednak może zmniejszyć się ich liczebność, a także ilość pieniędzy, jaką zostawią ich uczestnicy. Podkreśla również, że ten segment branży nie odnotował dotychczas spadku zainteresowania Polską.
W przyszłość patrzą optymistycznie właściciele oraz operatorzy luksusowych hoteli. Jak mówi Agnieszka Róg-Skrzyniarz ze Starwood Hotels, który jest właścicielem m.in marki Sheraton, liczba obcokrajowców w tych hotelach w Warszawie jest taka sama jak przed rokiem, a nawet więcej o 4,5 proc. jest Polaków. Planuje się otwieranie kolejnych hoteli w dużych miastach, do których chcą przyjeżdżać turyści biznesowi. Chce mieć także obiekty w kurortach takich jak Mikołajki czy też Zakopane. Róg-Skrzyniarz dodaje, że owszem, mówi się o gorszej koniunkturze w przyjazdach turystów. Głównym powodem jest kryzys gospodarczy w USA oraz na rynkach zachodnich, który sprawia, że firmy muszą zacząć oszczędzać na podróżach służbowych. Pomimo wszystko hotelarze oceniają, iż rynek hotelowy w Polsce ma dobre perspektywy.