Na otwarcie restauracji potrzebna zgoda właściciela, nie całej wspólnoty!
Tematyka:
otwarcie restauracji, prawo najmu, lokal użytkowy, wspólnota, zgoda mieszkańców, gmina, zarządzanie nieruchomością, Wanda Lasocka, lokale, kraków, alkohol, a, otwarcia, restauracja, do, warunki, potrzebne, lokalu
Aby otworzyć restairacje nie potrzebna zgoda sąsiadów
Lokale użytkowe, które usytuowane na parterach budynków mieszkalnych bardzo często są źródłem kłótni i nieporozumień.
Osoba, która zamierza wynająć swój lokal, np. na restaurację, nie musi uzyskać zgody innych członków wspólnoty. Jeżeli o nią pyta, to tylko dlatego, że liczy się ze zdaniem pozostałych mieszkańców. W jednej z warszawskich wspólnot, właśnie na tym tle doszło do konfliktu.
W budynku wspólnoty stał pusty lokal po sklepie spożywczym. Należał on do gminy, która postanowiła wynająć go na restaurację znanej warszawskiej restauratorce Magdzie G. Wcześniej zapytała pozostałych mieszkańców o zgodę. Gmina uzyskała pozytywną odpowiedź, a nawet właściciele podjęli uchwałę w tej sprawie. Joanna S., profesor uniwersytetu, mająca mieszkanie nad pustym lokalem również nie miała nic przeciwko otworzeniu restauracji.
Ostatecznie restaurację otworzyła nie Magdalena G., tylko jej były wspólnik. To się jednak Joannie S. nie spodobało i nie wyraziła zgody na scedowanie prawa doprowadzenia restauracji na inną osobę. Była przeciwna również sprzedaży alkoholu w lokalu. Powstały spór trafił do sądu.
Na podstawie art. 25 ustawy o własności lokali, właściciel lokalu może zaskarżyć uchwałę do sądu z powodu jej niezgodności z prawem albo gdy narusza ona zasady prawidłowego zarządzania nieruchomością wspólną lub w inny sposób narusza jego interesy. Jednak Sąd Okręgowy oddalił powództwo, gdyż uznał, że uchwała była finansowo korzystna dla wspólnoty, która otrzymuje 1000 zł miesięcznie od restauracji. Dodatkowo zaznaczył, że procedura uzyskiwania koncesji na sprzedaż alkoholu nie wymaga zgody wspólnoty.
W Sądzie Apelacyjnym pełnomocnik powódki adwokat Bożena Olszewska podkreślała, że wspólnota naruszyła zasady prawidłowego zarządzania. Zaznaczyła, że warunki budowlane, jakie obiecywała restauratorka, nie zostały dotrzymane. Adwokatka przekonywała, że Joanna S. ma teraz utrudnione życie: ściany jej mieszkania nagrzewają się od restauracji, do późnych godzin słychać hałasy i czuć zapachy. Pytała - Czy zgoda na restaurację z alkoholem to dowód dobrego gospodarowania?
Natomiast pełnomocnik wspólnoty podkreślała, że w kamienicy z 1936 roku od dawna mieścił się sklep spożywczy. Od kilku lat lokal stał pusty, a nawet mieszkali w nim bezdomni. Lokal wymagał zagospodarowania. Wspólnota chciała, żeby otworzono w nim bank, ale nie było chętnego.
Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wyrok korzystny dla wspólnoty. Sędzia Wanda Lasocka wyjaśniła - Większość przywołanych w sporze okoliczności dotyczy okresu już po przyjęciu uchwały, tymczasem dla jej ważności mają znaczenie tylko te wcześniejsze. Wtedy nawet powódka godziła się na restaurację, tyle że innego restauratora. Zamiana nie miała znaczenia dla ważności uchwały. Wyrok jest prawomocny i ostateczny (sygn. VI ACa 495/06).
Powódka oraz jej adwokatka nie godzą się z takim zakończeniem sprawy i zapowiadają wytoczenie wspólnocie procesu o ochronę dóbr osobistych, głównie spokoju lub sprawy ze stosunków sąsiedzkich - o niedopuszczalne emisje, jakim są hałas i zapachy.